Handel umiera, nie ma miejsc parkingowych – list do redakcji

Szanowna Redakcjo, jako mieszkaniec Jaworzna, kierowca, osoba pracująca w tym mieście chciałbym się na Waszych łamach wypłakać, bo nie mam komu. Sprawa dotyczy miejsc parkingowych w naszym mieście.

REKLAMA

Otóż codziennie dojeżdżam do pracy w Centrum w pobliże Rynku Głównego, gdzie nie ma dostatecznej ilości miejsc dla samochodów. Ogarnia mnie niepohamowana złość i zdziwienie, gdy obserwuje pomysły projektantów dróg i jak widzę jak wygląda codzienna niedola kierowców w tej części miasta. Weźmy na pierwszy rzut ulicę Farną. Miejsca parkingowe pod halą MCKiS są w większości dzierżawione przez prywatne osoby. Rano przeważnie wszystkie pozostałe “miejsca dla szaraków” są zajęte. Samochody dostawcze tamują ruch, żeby rozładować towar do sklepów, autobusy nie mogą przejechać, ulica asfaltowa wąska, klaksony, złość, spóźnienia komunikacji miejskiej, przyjazd policji – to codzienność. Tymczasem po drugiej stronie ulicy chodnik szeroki na dwie długości człowieka – plac defilad. Tylko nikt nie defiluje, bo kupujących jak na lekarstwo – nie ma gdzie zaparkować. Proszę rozejrzeć się ile w okolicy jest pustych lokali z kartkami w witrynach “wynajmę lokal”. Handel umiera. Nasuwa się pytanie: dlaczego chodnik przy ul. Farnej od strony kamienic jest tak szeroki i utworzono parkingi prostopadle do drogi w liczbie ok. 10 stanowisk, a nie równolegle w liczbie np. 25 stanowisk. To nieracjonalne. Na początku kierowcy jakoś sobie radzili. Wjeżdżali po prostu na szeroki chodnik nikomu nie wadząc. Do czasu. Zaraz wbito ohydne barierki, które tylko psują poczucie estetyki. Niby po to by mieszkańcy zapinali o nie rowery. Konia z rzędem i dwa kilo marchewek dla konia, jeśli tylko ktoś tam kiedykolwiek zaparkował rowerem.

Ulica Mickiewicza. Gdyby nie warzywniak to nie byłoby po co tam iść. Sklepy zostały ale tylko tych, którzy są właścicielami lokali. Butik z odzieżą dla kobiet zamknięto kilka tygodni temu. Przy takim marnym ruchu mały przedsiębiorca nie wyrobi się nawet na 1/3 czynszu. Na tej ulicy znowu plac defilad przy Teatrze Sztuk. Ławka co 2 metry. Mało kto z nich korzysta. Ale kogo to obchodzi? Powiem więcej. Wiesz Drogi Czytelniku co robi ten plac defilad z ławkami? On odpowiada żywotnym potrzebom całego jaworznickiego społeczeństwa. To jest plac na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym placem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo. A tak serio to wszystko smutne. W okolicy nawet spożywczy zamknięto. Był tu od zawsze. Powód? Mniejszy ruch, nie było gdzie zaparkować. Parking pod halą? Od 9.00 rano zawsze w komplecie zastawiony. Mam znajomego, który prowadzi interes na Rynku. Na szczęście lokal jest jego, bo dawno poszedłby z torbami. Mówi do mnie: “nie miałem gdzie zaparkować, musiałem kombinować, parkować wbrew zakazom drogowym. W końcu załatwiłem sobie zalaminowane poświadczenie o niepełnosprawności na żonę, parkuję dla niepełnosprawnych, głupio mi… co zrobić”. Bardzo polskie.

Nawet szefostwo pobliskiego TBS na Mickiewicza parkuje przy Kolegiacie Św. Wojciecha, gdzie jest zakaz wjazdu. Ja ich rozumiem, nie ma gdzie parkować zgodnie z prawem. Jak jest pogrzeb ksiądz proboszcz ratuje się jak może i rozpościera tasiemkę czerwoną wszerz ulicy, po czym wysyła kościelnego z wiadomością dla parkujących “Proszę Państwa dziś wjazdu nie ma”. Nie ma możliwości pertraktacji, nie ma parkowania. Jak w klasycznym dialogu. Cham się uprze i mu daj. No skąd ja wezmę, jak teraz miejsc parkingowych nie ma.

Ktoś kto nie zna Jaworzna powie: a chodniki?, ludzie, parkujcie na chodnikach!, tylko zostawcie odstęp dla matek z wózkami i niepełnosprawnych. Naiwny. Wszystkie chodniki w tej okolicy okalane są pachołami cumowniczymi jakby na jakimś nabrzeżu nad Bałtykiem. Ani to ładne ani to śmieszne. To jest po prostu frustrujące. I proszę mi nie mówić że mam jeździć na rowerze, że velostrada, że komunikacja miejska. Proszę mi nie prawić morałów o nowoczesnych koncepcjach miejskich. Żądam tylko małego miejsca do parkowania! Czy to tak wiele? Pokażcie mi urzędnika, który jeździ codziennie autobusem do pracy albo na rowerze w imię integracji z uciśnionymi kierowcami. Nawet pomysłodawca tego bubla architektonicznego sam jeździ samochodem, a gdy nie ma gdzie zaparkować, to sobie staje na zakazie koło monopolowego przy ul. Mickiewicza. Ja wszystko widzę Proszę Pana. Ja cierpię Proszę Państwa. Dziękuję za uwagę.

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki

4 KOMENTARZE

  1. Mało miejsc parkingowych w centrum? Po zbudowaniu parkingu w Galenie na kilkaset samochodów? Dziwne. To co miasto powinno zrobić? Zbudować kolejny parking na kilkaset samochodów? I kolejny? Zaorać resztki zieleni, zabrać pieszym skrawki, które im zostały? Dziesiątki lat upychania miejsc parkingowych w centrum spowodowały tylko, że “brakuje miejsc parkingowych”. Potrzeba raczej więcej stref płatnego parkowania, które ostatnio dopiero zaczęto tworzyć.

    Fakt, podział przestrzeni na ul. Mickiewicza nie jest najlepszy, delikatnie mówiąc. Ale upchnięcie kilku dodatkowych miejsc dla samochodów nie rozwiązałoby problemu. Lepiej byłoby np. poszerzyć chodnik po drugiej stronie jezdni, na którym ciężko się minąć. Ale na Farnej po przebudowie chodnik jest podobnej szerokości jak przed – nie ma co zwalać “winy” na obecną władzę. Ta ulica to tak naprawdę świetny przykład uprzywilejowania ruchu samochodowego – miejsc parkingowych utworzono mnóstwo, za to np. rowerom zostawiono atrapy stojaków, do których nie przewidziano nawet dojazdu. A w liście co widzimy? Zamiast okrzyków radości – narzekania, że “biedni kierowcy” nie mogą sobie już rozjeżdżać chodnika przeznaczonego do ruchu pieszych.

    “I proszę mi nie mówić że mam jeździć na rowerze, że velostrada, że komunikacja miejska. Proszę mi nie prawić morałów o nowoczesnych koncepcjach miejskich. Żądam tylko małego miejsca do parkowania! Czy to tak wiele?”

    Tak, to bardzo wiele. To wielokrotnie większa ilość miejsca, niż wymagają wymienione pozostałe środki transportu. Dlatego w centrach miast tyle miejsca dla wszystkich chętnych nie ma.

    “utworzono parkingi prostopadle do drogi w liczbie ok. 10 stanowisk, a nie równolegle w liczbie np. 25 stanowisk”

    Zasadniczo tworzenie miejsc prostopadłych umożliwia uzyskanie większej ich liczby niż miejsc równoległych…

  2. Sposób na parkingi . Urzędasów przenieść na peryferia miasta na zieloną trawkę, urzędy wyburzyć i zrobić parkingi dla mieszkańców i podróżnych . Przed urzędami parkują gryzipiórki. Między Majstrem a Statoilem jest tyle przestrzeni zielonej i może główną ulicę wyremontują , blisko Zakład Uprzykrzeń Społecznych i Urząd Skarbowy.

  3. Problemem nie jest brak miejsc parkingowych w centrum. Problemem jest to, że są one zajęte. W 90 procentach przez te same samochody od 7 do 15. Nikt nie jest w stanie ludziom pracującym w urzędach nakazać dojeżdżania do pracy autobusem, czy zostawiania auta w galenie. Mają takie samo prawo korzystać z parkingu jak każdy.
    Rozwiązanie byłoby proste i z tego co pamiętam już ktoś kiedyś pisał o tym na forum. 2 godziny parkowania gratis. Potem płacimy. Z opłat spokojnie zatrudnienie miałoby kilka osób a i miejsc parkingowych byłoby w sam raz. Wystarczy się przejść na parking za budynkami Architektury (Grunwaldzka 52). To, że auta stoją jak śledzie poupychane to pół biedy. Miejsce dla niepełnosprawnych – tylko teoretyczne bo wiecznie zajęte (albo wolne ale zastawione i nie da się na nie wjechać). Dodatkowo auta stoją na resztkach trawnika, w żywopłocie itd. Aż dziw bierze, że się z gazetki tam nikt nie przegonił. Już widzę nagłówki – Prezydent sadzi drzewa na Chrząstówce a pod nosem mu resztę zieleni rozjeżdżają. To może wprowadzić całkowity zakaz ruchu aut w centrum i problem parkingów zniknie bo nie będą potrzebne.

  4. Kwiatek w tym wszystkim to strefa zamieszkania na Mickiewicza.Cóż, radosna twórczość kwitnie w najlepsze w naszym mieście.Velostrady, przebieralnie dla rowerzystów ale jak nie było dróg rowerowych łączących wszystkie dzielnice tak nie ma.Zwykłych nie nadzwyczajnych.Ale co by pisali na Onecie lub innych portalach.Nikt by zwyczajności nie zauważył.