Jako lider projektu Drogowej Trasy Średnicowej, miasto Jaworzno złożyło niekompletny wniosek o dofinansowanie budowy. Urzędnicy znaleźli również braki formalne i w poniedziałek odrzucili ten projekt z konkursu. Główny strateg miasta Tomasz Tosza powiedział, że wniosek złożony był z premedytacją. Urzędnicy byli świadomi w momencie składania, że będzie z nim problem.

REKLAMA

Zrobiliśmy to z pełną premedytacją, za wiedzą i świadomością naszych partnerów. Za problem z DTŚ Wschód odpowiada samorząd województwa śląskiego, nie samorządy miejskie – mówi Tomasz Tosza.

Arkadiusz Chęciński był świadomy braków, ale traktował to jako ryzyko. Dla Sosnowca są teraz inne priorytety, a ta droga znajduje się na liście jako trzeci z kolei ważny projekt. – Mimo wszystko postanowiliśmy zaryzykować złożyć wniosek. Jaworzno jako lider ten wniosek przygotowało, bo mieliśmy jednak nadzieję, że część tych braków formalnych będzie można uzupełnić w trakcie – mówi Chęciński.

Podczas konferencji prasowej Marszałka Województwa Śląskiego błędy we wnioskach wyliczała Marta Staś. – Były uchybienia z kosztami kwalifikowanymi, które nie mogły być ujęte we wniosku aplikacyjnym, ze wskaźnikami, to były największe uchybienia, które nie pozwalają nam procedować z tymi projektami dalej. Czyli już na tym etapie uzyskują ocenę negatywną. Dodatkowy element, który nie był załączony we wniosku to był brak porozumień o realizacji projektu z poszczególnymi miastami – mówi Dyrektor Wydziału Rozwoju Regionalnego.

Pośród braków, o których mówi Marta Staś jeden jest najpoważniejszy – brak pozwolenia na budowę, a tak naprawdę decyzji środowiskowej.

Decyzja środowiskowa ma być wydana za kilka miesięcy, termin składania wniosku Marszałek ustalił na grudzień zeszłego roku. Tomasz Tosza twierdzi jednak, że Jaworzno robiło wszystko profesjonalnie, szybko i o wiele lepiej niż służby Marszałka lata wcześniej. Zabrakło więc czasu? Czy zbyt długo urzędnicy zastanawiali się nad wnioskiem? Dlaczego tych terminów nie utrzymano i nie zrobiono tego tak, aby zdążyć?

Dziś padają oskarżenia w stosunku do urzędników w Katowicach. Winy po swojej stronie Tomasz Tosza nie widzi ani trochę.

Za to ze strony Mysłowic już padają głosy, aby za brak efektów rozliczyć Jaworzno. – Mysłowice, z dzisiejszej perspektywy, patrząc na tę sytuację, jeśli ona się potwierdzi, że te pieniądze przepadną, będą mogły mieć roszczenia, bo nie tylko żal do Jaworzna. Zostało zawarte porozumienie, zostało zawarte konsorcjum pomiędzy Mysłowicami, Jaworznem i Sosnowcem. Jaworzno stało się liderem dobrowolnie, nikt ich do tego nie zmuszał. Wzięli na siebie odpowiedzialność i dziś z tej odpowiedzialności trzeba ich rozliczyć – mówi poseł na sejm RP Wojciech Król.

Zbulwersowani tą sytuacją są też Jaworznianie, dla których projekt był bardzo ważny. – Odnosząc się wstecz do historii, która miała miejsce w naszym mieście, do informacji prasowych podawanych ze strony urzędu miejskiego, mogę odnieść wrażenie, że atak na Marszałka Województwa Śląskiego, że rzekomo pieniędzy na DTŚ’ki Marszałek nie chce przeznaczyć, być może był przykrywką dla nieudolnego przygotowania tego projektu. Ubolewam nad tym, że Jaworzno, jako lider projektu, nie wywiązało się z tego zadania i strach pomyśleć, co będzie dalej – mówi poseł na sejm RP Paweł Bańkowski.

Rozczarowany jest również radny Rady Miejskiej Marcin Kozik. – Zabrakło, wydaje mi się, chęci, ale to jest pytanie do Prezydenta Miasta Jaworzna, który nie zrealizował tego wniosku i który ma teraz jak gdyby fundament, żeby powiedzieć – to nie ja jestem winny, ja wniosek złożyłem, atakujcie tych, którzy ten wniosek zakwestionowali – mówi radny.

Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa ma jednak świadomość, jak istotna jest DTŚ Wschód i zapowiedział spotkanie z prezydentami miast. – W najbliższym czasie poproszę prezydentów miast o spotkanie. Musimy wyjaśnić – po pierwsze – przyczyny tego, co nastąpiło, dwa – jest to projekt na tyle ważny, kluczowy i zapisany we wszystkich dokumentach strategicznych woj. śląskiego, że nie możemy powiedzieć, że to koniec. To jest jakiś etap, musimy wszyscy absolutnie się sprężyć, żeby ta DTŚ’ka, jej kontynuacja na wschód, powstała – mówi Marszałek.

Prezydent Paweł Silbert w tej sprawie wypowiadać się nie chciał. W jego imieniu komentarza udzielił Tomasz Tosza. Zapytany przez nas, czy to za braki formalne, o których wiedziano już w grudniu, stracił pracę w urzędzie, odpowiedział, że zmiana pracy to dla niego awans i nie ma to nic wspólnego z projektem.

Informację na temat projektowania DTŚ Wschód wystosowała Beata Goleśna z Wydziału Rozwoju Regionalnego.

W maju 2009 Województwo podpisało porozumienie na zarządzanie projektem dotyczącym połączenia DTŚ w Katowicach z Obrzeżną Zachodnią w Mysłowicach. W 2013 roku postanowiono o wydłużeniu przebiegu drogi od mysłowickiej ul. Obrzeżnej Zachodniej do węzła Jęzor w rejonie obecnego końca jaworznickiej obwodnicy. W lipcu 2013 roku miasta Jaworzno, Mysłowice i Sosnowiec zadecydowały o przeznaczeniu łącznie 2,4 mln zł na wkład do przedsięwzięcia i przygotowanie dokumentacji, która obejmie przygotowanie m.in. studium techniczno-ekonomicznego, materiałów do decyzji środowiskowej oraz studium transportowego.

Dokumentacja przedprojektowa miała być gotowa w 2015 r. Już wtedy było wiadomo, że dla poprawnego przygotowania dokumentacji projektowej wymagana jest kompleksowa decyzja środowiskowa dla całego przebiegu planowanej drogi. Potwierdzenie takiego przebiegu drogi (czyli do węzła Jęzor) zostało zidentyfikowane w dokumencie pn. Plan rozbudowy dróg wojewódzkich (przyjęty przez Zarząd Województwa w listopadzie 2014 r.). Beneficjentem tego projektu zostały wskazane miasta: Jaworzno, Katowice i Sosnowiec. Tam też można zapoznać się z planowanymi terminami zakończenia prac nad dokumentami projektowymi, w tym również prac związanych z przygotowaniem decyzji środowiskowej. Termin ich zakończenia jest tam wskazywany na czerwiec 2015 roku. Te daty pochodzą z fiszki projektowej przedłożonej przez beneficjenta na okoliczność przygotowania Planu rozbudowy dróg.

Beneficjent wiedząc o tym wszystkim nie miał żadnych przeszkód aby odpowiednio wcześnie rozpocząć czynności zmierzające do pozyskania decyzji środowiskowej. Niestety, z tego co nam dzisiaj wiadomo rozpoczął te czynności dopiero w 2016 roku kiedy to tez zwrócił się do samorządu województwa, aby ten wycofał swój wniosek o wydanie decyzji środowiskowej, z którą procedował samorząd jeszcze w stosunku do starego przebiegu trasy. Po takim wniosku beneficjenta wniosek samorządu został bezzwłocznie wycofany.

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

4 KOMENTARZE

  1. Cyt: “Zbulwersowani tą sytuacją są też Jaworznianie”. Tak? A którzy, przepraszam, bo ja na ten przykład w ogóle nie jestem zbulwersowany. Przeprowadziliście jakieś reprezentatywne badania żeby to potwierdzić czy to tylko takie puszczenie bąka żeby podkreślić że śmierdzi? Już wiem, reprezentatywna grupa Jaworznian, ekspertów w sprawie budowy DTŚ to Janusz, Grażyna i Pan Redaktor który nie ma odwagi podpisać się pod swoim tekstem.

  2. “Zbulwersowani tą sytuacją są też Jaworznianie”. O nie! Następna okazja do prywatnej wojenki redakcji z władzami miasta i zohydzanie wszystkiego co zrobiły. My mieszkańcy jesteśmy tą wojenką zbulwersowani. Redakcjo, nazwy mieszkańców miast piszemy małą literą.

  3. Jeszcze niedawno były pochwały jak to marszałek Saługa “znalazł rozwiązanie problemu”, który wcześniej sam stworzył (bo w końcu raczył się zgodzić na podzielenie projektu DTŚ na mniejsze aby była jakakolwiek szansa na dofinansowanie na nowych zasadach). Okazuje się, że jednak nie do końca zdołał z tego wybrnąć, bo jak się zmieniło reguły gry w ostatnim momencie, to teraz Jaworzno nie zdążyło dopełnić wszystkich formalności. Ale spokojnie, jeszcze marszałek na pewno bohatersko wybawi jaworznian z kłopotów. Może nawet nie raz.