Szczakowianka w sobotę rozegrała pierwszy w sezonie mecz przed własną publicznością. Biało-Czerwoni 0:2 ulegli Spójni Landek.

REKLAMA

W pierwszej połowie gra była wyrównana, chociaż nieco groźniejsza zdawała się Szczakowianka. Jako pierwsi piłkę w siatce umieścili co prawda zawodnicy z Landeka, wcześniej jednak arbiter dopatrzył się spalonego i nie uznał tego trafienia.

W 17. minucie jaworznianie byli bliscy powodzenia. Po indywidualnej akcji Daniel Niedzielski zgrał piłkę do Wojciecha Szymańskiego, ten uderzył a piłka po rykoszecie omal nie wpadła bramkarzowi Spójni za kołnierz. Parę chwil później z rzutu wolnego groźny strzał oddał Marek Walczak, Huczała sparował piłkę przed siebie, ale nikt z miejscowych nie zdołał wykonać skutecznej dobitki. Gdy wydawało się, że jaworznianie mają przebieg gry pod kontrolą, nieoczekiwanie na prowadzenie wyszli goście. Po wrzutce Daniela Gurbisza efektowne trafienie zaliczył Patryk Kiczyński, który zanotował wyjątkowo pechową interwencję i zdobył kolejnego w swojej karierze samobója.

Szczakowianka2Szczakowianka zaskoczona takim obrotem spraw od razu zaatakowała i nawet po zgraniu od Szymańskiego, Niedzielski zdołał wpakować piłkę do siatki, wcześniej jednak był na pozycji spalonej, co nie umknęło uwadze arbitra. Tuż przed przerwą Niedzielski otrzymał jeszcze świetne podanie z głębi pola tuż za plecy obrońców, w dogodnej sytuacji uderzył jednak zbyt słabo by sprawić jakiekolwiek problemy Huczale.

W drugiej połowie gra była dość rwana, mnożyły się faule a żaden z zespołów nie potrafił stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramkami. Jaworznianie teoretycznie najwięcej zamętu siali po stałych fragmentach gry, wykonywali je jednak niedokładnie i defensorzy z Landeka spokojnie radzili sobie z wszelkimi wrzutkami.

Podopieczni trenera Zadylaka dość konsekwentnie starali się trzymać piłkę z daleka od własnej bramki i szukać okazji do szybkich ataków, które nie nadarzały się zresztą zbyt często. Szczakowianka biła głową w mur i była bezradna a jej nieporadne akcje ofensywne nie robiły wrażenia na rywalach.

Na niespełna kwadrans przed końcem goście zadali ostateczny cios. W polu karnym powalony został Jakub Kałka a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego na bramkę pewnym strzałem zamienił Karol Lewandowski i tym samym postawił swój zespół w bardzo korzystnej sytuacji. Szczakowianka po utracie drugiej bramki nie była już w stanie podjąć skutecznej walki. Sporadyczne akcje indywidualne i kolejne wrzutki z wolnych oraz kornerów padały łupem Spójni. Już w doliczonym czasie gry goście mogli jeszcze podwyższyć wynik, ale dobrze interweniujący Maciej Budka nie dał się zaskoczyć Pawlakowi i zablokował też dobitkę w wykonaniu Grygiera.

Ostatecznie Spójnia wygrała 2:0 i awansowała na 3. miejsce w ligowej tabeli. Szczakowianka tymczasem obsunęła się na 15. pozycję. W kolejnym meczu Szczakowianka zagra na wyjeździe z Iskrą Pszczyna.

Szczakowianka Jaworzno – Spójnia Landek 0:2 (0:1)

Skład: Budka, Dworak (72′ Kamiński), Rodziewicz, Kiczyński, Wdowik, A. Molenda, Biskup (84′ Smolik), Dębowski, Walczak (59′ Chrapek) – Niedzielski, Szymański

D. Kasprzyk/Szczakowianka.pl

- REKLAMA - Zewnętrzne linki