REKLAMA

Sporo pecha miała jedna z mieszkanek Jaworzna, która podczas spaceru po parku Podłęże niefortunnie stanęła w wyniku czego skręciła nogę i złamała rękę. Mąż pokrzywdzonej uważa jednak, że park jest zaniedbany, a do wypadku doszło przez dziury, jakie wykopały dziki. I faktycznie, przejście przez plac pomiędzy kortami tenisowymi, a skateparkiem jest sporym wyzwaniem. Trawa zasłania dziury, w które łatwo wejść i doznać uszczerbku na zdrowiu.

Dziury mogą być także groźne dla dzieci, które bawią się w pobliżu. Mąż poszkodowanej podkreśla, że nie spodziewał się takiego wypadku, bo jak sam mówi, często wraz z żoną zwiedza szlaki turystyczne w górach. Trudny teren nie jest więc im obcy. Mimo wszystko czyhająca w parku pułapka, jak się okazało, była na tyle skuteczna, że przyczyniła się do skręcenia nogi i złamania ręki. Pokrzywdzona i mąż obwiniają gminę – twierdzą, że te tereny powinno się uporządkować, tak, aby nikt więcej nie zrobił sobie tam krzywdy. Pojawiają się więc pytania co będzie z parkiem na Podłężu? Wprawdzie planowana jest jego rewitalizacja, pytanie tylko, jak długo ona portwa. A kto zadba o park do tego czasu?

 

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

9 KOMENTARZE

  1. Niezły przykład, jak można sobie dorobić do pensji. Gmina nie dba, dziury są, więc nic tylko korzystać. Jak się wywracać aby złamać i nogę i rękę za jednym zamachem, pan pokazał. Jak gmina zasypie dziury, to i tak zawsze będzie można się poślizgnąć na psim łajnie. Wszak pan tam chodzi codziennie więc wiadomo co w trawie piszczy. Teraz rozumiem co oznacza że pieniądze leżą na ulicy, w tym przypadku w trawie, trzeba się tylko po nie schylić. Ja za złamany obojczyk zainkasowałem z PZU 3000 zł. Za rękę i nogę to będzie spora kaska. No to ludziska, zapraszamy do parku na Podłęże. Można sporo zarobić. Tylko się pospieszcie, bo pewnie zaraz na sygnale podjedzie samochód ze służb gminnych z piaskiem na pace.

  2. Ciekawe czy Pan wyprowadzając pieska sprząta po nim by ktoś następny nie śliznął na “pozostałości” po piesku, lub by jakieś dziecko nie wdepnęło. Faktem jest, że Pani doznała urazów i nie można z tego żartować, ale ten “park” jest tylko z nazwy. Po prostu kawał terenu zielonego i tyle. Nie jest to obszar urządzony i trudno winić gminę, że było krzywo. Jest koszony jak inne tereny w rejonie zabudowy wielorodzinnej, czy pasów drogowych. To tak jakby wyjść na tereny między Gigantem a Niedzieliskami, złamać nogę na terenie gminnym i mieć pretensje do Prezydenta. Szczególnie, że wszyscy wiedzą o odwiedzinach tego terenu przez dziki. Dlatego tak ważną jest obecna dyskusja na temat przyszłości tego terenu i przejście od dyskusji do czynów …

  3. Ani dziki ani “człowieki” nie są winne. Trzeba po prostu myśleć. Też chodziłem po Słowackim Raju i to w sezonie po powodzi gdzie większość “ułatwień” była pozrywana przez wodę. Co więcej: skasowano mnie za wejście mimo, że teren był zupełnie nieprzygotowany na ruch “zielonych turystów”. Miejscami trzeba było brodzić w strumieniach, skały były śliskie i o upadek łatwo. Ale człowiek myślący nie wierzy i nie postępuje beztrosko. Sprawdza pomosty i drabinki przed położeniem na nich ręki lub nogi. Przy okazji gratuluję Panu występującemu w materiale umiejętności kaskaderskich. Myślę, że co najmniej w kilku kolejnych materiałach redakcji powinien z takimi przewrotami wystąpić 🙂 Oczywiście pod zmienionym nazwiskiem.
    A dziki są własnością skarbu państwa o ile nie są na terenie okręgu łowieckiego dzierżawionego przez dane koło. W związku z powyższym wszelkie szkody rozpatruje zarząd województwa a odszkodowania wypłacane są ze środków budżetu państwa. Gmina ma tu niewiele do powiedzenia. Niemniej jeden senator przy okazji pewnego z rautów (nie dla plebsu) obiecywał odstrzał “higieniczny” jaworznickich dzików, a tu dzicza kiszka… Widać dziki nauczyły się obchodzić uchwalone w RP prawo. 😀 Może ktoś wędrujący po lasach na zachód od Podłęża wypowie się czy pojawiły się w nich jakiekolwiek poletka zaporowe i karmowiska? W sensie karmowisk rozumiem miejsca wysypywania karmy dla dzikich zwierząt w pobliżu których nie znajduje się ambona myśliwska (w wersji z amboną byłoby to nęcisko).