Szczakowianka po serii porażek w sezonie zasadniczym, w play-outach, grając w grupie spadkowej, prezentuje się całkiem nieźle. Być może grając na luzie, bez większej presji podopieczni Andrzeja Sermaka potrafią choć przez chwilę złapać swój rytm grania. Co istotne, nawet w przegranym meczu z Górnikiem II Zabrze, momentami gra biało-czerwonych mogła się podobać. Pomimo tego, nasza drużyna kilka kolejek przed końcem sezonu, już wie, że spadnie do IV ligi.

REKLAMA

W sobotę jaworznianie, którzy musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Pawła Sermaka, próbowali wydrzeć punkty rezerwom Górnika Zabrze. Ze względu na fakt, że w kadrze 14-krotnego mistrza Polski nie brakowało piłkarzy z ekstraklasową czy nawet reprezentacyjną przeszłością, łatwego zadania gospodarze nie mieli. W zabrzańskiej drużynie kibice mogli oglądać w akcji m.in.: Seweryna Gancarczyka, mającego na koncie kilka występów w kadrze, Macieja Mańkę, Tomasa Majtana, czy Szymona Drewniaka, wypożyczonego z Lecha Poznań. To właśnie ostatni z wymienionych szybko otworzył wynik meczu, pokonując już w 6. minucie meczu Krzysztofa Smoka.

Szczakowianka, mimo tego że musiała rywalizować w większości z doświadczonymi piłkarzami, zaprezentowała się całkiem dobrze. Zwłaszcza początek drugiej połowy był okresem, kiedy to biało-czerwoni dłużej pograli piłką, wymieniając nie tylko sporą liczbę podań, ale też strzałów na bramkę.

Po jednej z akcji piłka znalazła się w siatce, jednak we wszystko wmieszał się sędzia liniowy sygnalizując spalonego. Było rozciąganie gry, rozgrywanie piłki, sytuacje bramkowe. Zabrakło tylko i aż goli. Te natomiast potrafili strzelać „Górnicy”, którzy po dwóch trafieniach Wolsztyńskiego w końcówce meczu przypieczętowali swoje zwycięstwo. W ostatniej akcji spotkania po wrzutce aktywnego Sieniawskiego, ładną bramkę honorową po strzale głową zdobył jeszcze Patryk Kiczyński.

Mimo porażki jakże inna była gra jaworznian od tej w poprzednich pojedynkach. Przegrana w takim stylu, w przeciwieństwie do porażek w tragicznym stylu z sezonu zasadniczego, wstydu nie przynosi. Co więcej, w barwach Górnika, w przeciwieństwie do kadry rezerw Piasta Gliwice z niedawno rozegranego z jaworznicką drużyną meczu, ciężko było doszukać się młodych zawodników. Sporo było graczy z pierwszego składu i gdyby zagrali oni na 100 proc. swoich możliwości wynik byłby pewnie znacznie wyższy. Jaworznianie pokazali jednak charakter i to, że potrafią grać w piłkę. W końcówce co prawda naszym piłkarzom „zabrakło paliwa”, jednak gra przeciwko poprawnie zorganizowanemu taktycznie zespołowi nigdy nie jest łatwa. Brawa dla drużyny za ostatnią formę i oby tak dalej.

Spadek pomimo dotacji nie dziwi

Od połowy sezonu sytuacja Szczakowianki nie była łatwa. Sceptycy przepowiadali spadek do IV ligi. Niestety ten scenariusz się sprawdził. Nie pomogła nawet rekordowa dotacja dla Szczakowianki z kasy miejskiej. Pieniądze, które zdecydowali się przekazać włodarze miasta nie pomogły ligowym sukcesom Szczakowinaki. Przez wiele lat pieniędzy dla Szczakowianki nie było. Teraz z perspektywy czasu można wnioskować, że pomoc dla klubu przyszła zbyt późno.

Szczakowianka Jaworzno – Górnik II Zabrze 1:3 (0:1)

Bramki: Kiczyński 90+’ – Drewniak 6’, R. Wolsztyński 77’, 89’

Skład: Smok- Holewa, Grzywa, Kiczyński, Franiel (Kalka)- Kędroń (Chrzanowski), Biskup, Mrożek, Wiśniewski (Fraś), Sieniawski- Malicki (Niewiedział)

Rafał Jarząbek / er

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki

2 KOMENTARZE