REKLAMA

Jaworznickie organizacje sportowe czekają na pieniądze. Te utknęły w urzędzie. Szef magistratu Paweł Silbert zarządził kontrolę… prac komisji, którą sam wyznaczył. I która przyznała już dotacje.

I wypadałoby tylko pochwalić gorliwość Pawła Silberta. Gdyby nie głos jednej z członkiń komisji przyznającej dotacje, informującej, że tak jak jej koleżanki i koledzy z komisji, nie miała możliwości zapoznania się z wnioskami klubów, przed obradami komisji. Na jakiej podstawie podejmowane są zatem decyzje? I gdzie zapadają?

Jeśli w ten sposób rozdaje się 900 tysięcy złotych, to nie powinno dziwić Pawła Silberta, że pojawiają się głosy protestu.

Bez odpowiedzi

– Ponieważ członkowie komisji oceniającej wnioski nie brali pod uwagę żadnych informacji zawartych we wnioskach, dotyczących osiągnięć zawodników, liczby seniorów, liczby szkoleniowców, itp., wystosowałem zapytanie do prezydenta. Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi – informuje Tomasz Guja z Polskiej Organizacji Ju Jitsu.

Nie kto inny, jak Paweł Silbert organizuje pracę urzędnikom. Co stało na przeszkodzie, by w tym wypadku wszystko odbyło się zgodnie z regułami?

Efekt? Szczakowianka ma coraz większe zaległości wobec piłkarzy. Klub nie może także przedłużyć umów z piłkarzami i podpisać nowych kontraktów. Prezes Andrzej Sojka tłumaczy, że nie może związać się kontraktem z zawodnikiem, gdy nie ma pewności, że środki pieniężne będą na koncie.

Organizatorzy imprez nie mogą, bez wiedzy o wysokości dotacji, rozpocząć prac nad ich organizacją. – Mam już ponad 20 tys. złotych zaległości. Będę musiał wziąć kredyt, bo nie mam nawet na pensje dla trenerów, o mediach nie wspomnę – mówi Jerzy Ryba prezes Górnika Jaworzno.

Pieniądze miały zostać wypłacone decyzją z 3 marca. Kiedy można na nie liczyć? Nie wiadomo. Wiceprezydent Tadeusz Kaczmarek nie umie sprecyzować dokładnie, kiedy będzie można podpisać umowy. – Będzie to możliwe w najbliższym czasie – mówi.

Urzędnicza “jakość”

Przedstawicieli klubów i stowarzyszeń bulwersuje nie tylko sposób przyznawania dotacji, ale także ich wysokość.

– Dotacje otrzymał m.in. Klub Karate Kyokushinkai naczelnika Bachowskiego z Urzędu Miejskiego. Mimo, że nie ma żadnych wyników sportowych swoich zawodników. I od lat nie zorganizował też żadnych imprez w Jaworznie – podkreśla Tomasz Guja.

Zamieszanie wobec dotacji to kolejny “kamyk” w ogródku uprawianym przez Pawła Silberta. Fatalna organizacja prac urzędu, i liczenie, że “jakoś to będzie”, kończy się tragicznymi skutkami dla jaworznickich organizacji sportowych.

Tyle miały dostać:

JSP “Szczakowianka” – 367,5 tys.
LKS “Zgoda Byczyna” – 70 tys.
LKS “Ciężkowianka” – 70,5 tys.
JKB Jawor Team – 50 tys.
KS Energetyk – 50 tys.
Klub Nart Wodnych Jaworzno – 14. tys.
KS “Górnik” Jaworzno – 95,9 tys.
Polska Organizacja Ju Jitsu – 14 tys.
Klub Karate “Kyokushinkai” Jaworzno – 9 tys.
UKS K-2 – 22 tys.

Fot.  Zbigniew Abramczyk

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ

  1. Powinni to bardzo dokładnie sprawdzić -bo niby jakim prawem prywatne kluby mają być sponsorowane z pieniędzy podatnika?/faworyzowanie piłkarzy-dużo kasy a efekty mizerne/
    Ktoś zaraz powie ze to jest reklama miasta-haha!szczakse znają w całym kraju z przekrętów ligowych -super promocja.
    pozdrawiam